Motywacja mojego małego, wielkiego Dziecięcia :)
Czasem jest mi ciężko...
Czasem nie daję rady...
Czasem opadają mi ręce...
Czasem puszczają mi nerwy...
Czasem jest to poranek, czasem weekend...
Kiedy nie daję rady, moje Dziecię mówi ze stoickim spokojem:
- Mamo damy radę. Damy radę mamo, zobaczysz...
Kiedy mam nerwy, słyszę:
- Mamo musisz wziąć tabletkę uspakajającą, musisz powiedzieć panu dyrektorowi żeby dał ci wolne, musisz odpocząć.
- Mamo chodź na huśtawkę, uspokoisz się. Wszystko będzie dobrze. Mi to pomaga, tobie też pomoże.
Kiedy łzy płyną już po policzkach, słyszę delikatne:
- Nie płacz mamo, kocham cię.
Dostaję takiego przytulańca, że wszystko jest możliwe, takiego całusa, że nie ma na nas mocnych...
Kiedy coś się stłucze, wyleje, poplami itp. Dziecię moje zaskoczone mówi: o,o... i ze stoickim spokojem dokańcza: nic się nie stało...
Czasem tak mają mamy, że nie dają rady...