W zeszłą środę z Szymonem przyszła nam ochota na naleśniki.
Większość zadania wykonał Szymon - mama szczęśliwa, bo w domu rośnie wspaniały pomocnik
Kiedy już Szymon zasiadł do pałaszowania tego, co podano do stołu - a
był to naleśnik z dżemem wiśniowym, nagle będąc w kuchni słyszę
rozpaczliwe wołanie Szymona, wchodzę a Dziecię moje trzyma naleśnika z
wyjedzonym środkiem wołając : Mamooooooo - naprawisz ?!
niedziela, 21 grudnia 2014
niedziela, 22 czerwca 2014
Dlaczego akurat dzisiaj?
Właśnie dziś postanowiliśmy wyjść całą rodziną na spacer.
Biedny mój Szymon, całe dwa tygodnie przesiedzieć uwięzionym w domu - przy jego miłości do ruchu i do natury to prawdziwy wyczyn albo mordęga.
Przeraża mnie ilość czasu spędzana przed komputerem... Nie, nie!!! To nie tak, że nic więcej się nie działo tylko królował komputer, ale było go stanowczo za dużo.
Teraz jeszcze, kiedy zbliża się koniec roku szkolnego i u mnie w pracy kwitnie znienawidzona przez całe grono pedagogiczne cudowna "beznaczeniowa" papierologia, złoszczę się sama na siebie, że moje własne osobiste Dziecię spycham na dalszy plan działania, a sama siedzę i tworzę tony słów... zlepki tabel i procentów...
NIENAWIDZĘ TEGO!!! To ciemna strona mojej pracy.
Wybacz więc mi Szymonku, że czasem zdarza się nam tak, że nie ma mnie pomimo, że jestem.
Z drugiej strony wiedz, że tym bardziej w takich chwilach doceniam każdy czas spędzony z Tobą.
Uwielbiam Cię tulić, oglądać i czytać z Tobą bajki, smażyć wspólnie naleśniki, czy razem pląsać w rytm muzyki. Podglądać ptaki przylatujące do naszej kuchennej stołówki, podlewać z Tobą kwiaty, bawić się w chowanego i podziwiać Twoje fikołki.
Kocham Cię całym sercem :)
Uwielbiam Twój tekst : "Spokojnie mamo, spokojnie". Powalasz mnie nim na kolana :)
Dziś wrzucam trochę zdjęć :)W końcu mamy LATO :)
Kiedy mieszkałam na wsi, jak tylko pojawiał się kolorowy kobierzec polnych, przydrożnych kwiatów, zawsze gdzieś tam w wazonie, misie, garnuszku stał bukiet polnych kwiatów. Teraz chodź polnych uliczek w drodze do domu brak, to jednak takie cuda cieszą moje oczy :)
Bukiecik cudnie pachnący od mojego Dziecięcia :)
wtorek, 17 czerwca 2014
Miłość do robaków pozostaje, tylko obiekt sympatii się zmienia :)
Dziś moje Dziecię uświadomiło mnie, że już za pająkami nie przepada, teraz kocha ślimaki :)
Jak to rzekł : Mamo pająki mi się znudziły, teraz lubię ślimaki. Ślimaki są fajne, dopóki mi się nie znudzą - wiesz mamo?
Teraz wiem Szymonku :)
Ogólnie miłość do braci mniejszych trwa... przez ok. 3 tygodnie dzień w dzień moje Dziecię jeździło do przedszkola z książką i to nie byle jaką :) Jak proponowałam Mu, żeby zostawił książkę na stoliku to wręcz protestował z całą powagą, uświadamiając mi, że musi uczyć dzieci o robakach, znaczy owadach.
Chyba już ich nauczył, bo książka zostaje w domu :) A tak między nami... jeśli macie w domu Dziecię, które pała miłością do małych stworzeń, do przyrody, polecam książki wydawnictwa Multico z serii Mały obserwator przyrody :)
Nie będę pisać recenzji książki, bo kto zechce - zajrzy do linka i przy okazji pozna inne pozycje z tej serii jak np. Płazy i gady, Co nam daje las, Mieszkańcy ZOO, Nad morzem itp. Polecam :)
Świetna zabawa dla małych i dużych detektywów przyrody, do tego lupa, park, polna droga i Dziecię z Wami przeszczęśliwe :)
Poniżej link gdzie można znaleźć książki :http://www.czytajtanio.pl/product-pol-11249-Owady-Mlody-obserwator-przyrody.googleshoppingpl.html?gclid=CKu1296Jgb8CFQIYwwodLYcApg
sobota, 5 kwietnia 2014
No żeby nie było... Wiosna za oknem, to i w czterech ścianach wiosna :)
Zwłaszcza zakwitła nam lodówka :)
Oto kwiaty mojego Dziecięcia - Artysty - Ogrodnika :)
Ważny jest także sam proces tworzenia, znaczy wysiewu :) i tak oto kwiatki kiełkowały w rękach mojego Szymona :)
Choć w ostatnim czasie Dziecię moje zajęło się "wysiewem" kwiatów, miłość do owadów pozostała :)
wtorek, 4 lutego 2014
Moje Dziecię gonią dinozaury...
Ostatnimi czasy Szymon namiętnie podgląda dinozaury ale nie w animacjach filmów przyrodniczych, a w zapisach gier z dinozaurami. Teraz, kiedy wieczorem ma potrzebę wyjścia do toalety, nie uczyni tego dyskretnie, ale będzie szedł w asyście mamy lub taty. Dlaczego? Ponieważ na korytarzu czai się wielki DINOZAUR, który rozdziawia wielką paszczę, wydaje groźne odgłosy i chce zjeść Szymonka!
Pamiętam jak byłam starsza niż Szymon teraz, oglądałam w telewizji jakiś lekki thriller, film z lekkim dreszczykiem strachu... później szłam na górę do swojego pokoju, który mieścił się pomiędzy pokojem Cioci Magdzi a sypialnią Babci i Dziadka... cała trójca chrapała w różnych barwach, świstach, wstrzymanych oddechach... a ja biegłam szybko do pokoju, wskakiwałam do łóżka i przykrywałam się pierzyną lub kołdrą po czubek głowy, bo w każdej chwili mógł z pod łóżka wyskoczyć wilkołak lub jakiś potwór...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
