niedziela, 22 czerwca 2014



Właśnie dziś oficjalnie zakończyła nam się ospa.
Dlaczego akurat dzisiaj?
Właśnie dziś postanowiliśmy wyjść całą rodziną na spacer.
Biedny mój Szymon, całe dwa tygodnie przesiedzieć uwięzionym w domu - przy jego miłości do ruchu  i do natury to prawdziwy  wyczyn albo mordęga.
Przeraża mnie ilość czasu spędzana przed komputerem... Nie, nie!!! To nie tak, że  nic więcej się nie działo tylko królował  komputer, ale było go stanowczo za dużo.
Teraz jeszcze, kiedy zbliża się koniec roku szkolnego i u mnie w pracy kwitnie znienawidzona przez całe grono pedagogiczne cudowna "beznaczeniowa" papierologia, złoszczę się sama na siebie, że moje własne osobiste Dziecię spycham na dalszy plan działania, a sama siedzę i tworzę tony słów... zlepki tabel i procentów...
NIENAWIDZĘ TEGO!!! To ciemna strona mojej pracy.

Wybacz więc mi Szymonku, że czasem zdarza się nam tak, że nie ma mnie pomimo, że jestem. 
Z drugiej strony wiedz, że tym bardziej w takich chwilach doceniam każdy czas spędzony z Tobą. 
Uwielbiam Cię tulić, oglądać i czytać z Tobą bajki, smażyć wspólnie naleśniki, czy razem pląsać w rytm muzyki. Podglądać ptaki przylatujące do naszej kuchennej stołówki, podlewać z Tobą kwiaty, bawić się w chowanego i podziwiać Twoje fikołki.
Kocham Cię całym sercem :)
Uwielbiam Twój tekst : "Spokojnie mamo, spokojnie". Powalasz mnie nim na kolana :)

Dziś wrzucam trochę zdjęć :)W końcu mamy LATO :) 








Kiedy mieszkałam na wsi, jak tylko pojawiał się kolorowy kobierzec polnych, przydrożnych kwiatów, zawsze gdzieś tam w wazonie, misie, garnuszku stał bukiet polnych kwiatów. Teraz chodź polnych uliczek w drodze do domu brak, to jednak takie cuda cieszą moje oczy :)






       Bukiecik cudnie pachnący od mojego Dziecięcia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz