piątek, 6 września 2013


Powoli mija pierwszy tydzień września, gdzie 1. września był wyczekiwaniem drugiego dnia.
Dzień ten był o tyle ważny, istotny, wręcz uroczysty, gdyż to owego 2 września 2013r. nasze Dziecię po raz pierwszy oficjalnie zawitało do przedszkola, do oddziału 3,4 latków:) zaczynając w ten sposób swoją drogę edukacyjną. 
Dla nas - Rodziców cały okres wakacji był czasem pełnym pytań, obaw, gdzie puszczone wodze fantazji malowały obrazy różnych reakcji naszego Dziecięcia co do jego samopoczucia i poczucia sprawstwa w tym oto nowym dla niego miejscu bytu. Tata zastanawiał się co będzie, kiedy Szymon usłyszy "tego nie wolno robić", a Mama zachodziła w głowę jak sobie Dziecię poradzi z wymową dłuższych wyrazów albo jak wyartykułuje poprawnie to, co ma na myśli. Stresor u mnie jako u Mamy był naprawdę duży. 
A tu po pierwszym dniu całodziennej integracji z grupą Szymon na widok Taty wykrzyczał wręcz, uwalniając cały swój potencjał radości : TATA SUPER BYŁO!!!  


Szymonku dla Twojej wiadomości : kiedy wracałeś do domu cały byłeś w skowronkach :) W domu rozbrzmiewał Twój cudny śmiech, a jak przytuliłeś się do podusi, tak spałeś już do następnego poranka. Rano zapytany co chcesz do picia powiedziałeś bez zastanowienia : kawę :)
Teraz Mama z Tatą mają zadanie specjalne wypytać się Pań w przedszkolu co to za pełna magii szczęśliwości kawa została naszemu Dziecięciu podana ?

Teraz Twoja radość rozpiera nasze serca:) cieszymy się razem z Tobą:)

3 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że Szymonkowi się podobało. To przecież najważniejsz - szczęście naszego dziecka :)
    A jeszcze ta kawa - Szymon może poczuć się jak dorosły facet :)
    Ja na razie unieszczęśliwiam swoje dziecię. Żłobek to zło konieczne i co ranek słyszę "Mama, nie" a potem rączki i ona nie idzie. Ale widzę, że po tych paru godzinach wychodzi zadowolona, więc moje sumienie jest choć trochę uspokojone. Dzisiaj mamy dużą próbę - Mycha zostaje na cały dzień - mi przybędzie paru siwych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... HM... a może co ranek Mycha mówi "Mama nie zadręczaj się" tylko "zadręczać" to trudne do wypowiedzenia, więc mówi "Mama, nie" a "zadręczaj się" dopowiada w myślach, bo tam łatwiej coś powiedzieć:) a TU Mama taka zatroskana, że myśli już nie słyszy i wciąż się obawia o samopoczucie Myszy... a Mysza świetnie się bawi i nie jeden uśmiech w żłobku jeszcze zostawi;)
      No i jak Mysza cały dzień poza domem??? pozdrawiamy :D

      Usuń
    2. Dała radę :) Nawet bez problemu zasnęła paniom "żłobiankom". Jest chwalona, mi serce rośnie, duma rozpiera :) Tylko te płaczliwe ranki...

      Usuń